GUIDE · 28 SIE 2026 · 4 MIN CZYTANIA
Matcha a kofeina — co naprawdę pijesz w jednej misce?
Matcha ma kofeinę — i to sporo, choć bez jednej magicznej liczby. Ile jej naprawdę pijesz w misce i co z popularną opowieścią o L-teaninie.

Trzymasz w dłoniach miskę matchy i wiesz już, że pijesz cały liść, nie sam napar — pisaliśmy o tym szerzej w tekście o tym, czym właściwie jest matcha. To jednak oznacza coś więcej niż tylko inną teksturę i gęstszy smak. Skoro cały sproszkowany liść trafia do wody, a potem do ciebie, to razem z nim trafia też więcej kofeiny, niż wynikałoby z jednej filiżanki zwykłej, parzonej zielonej herbaty. Warto wiedzieć, ile jej faktycznie pijesz i skąd się bierze — zwłaszcza że w sieci krąży na ten temat sporo sprzecznych, pewnie brzmiących liczb, a odpowiedź nie jest tak prosta, jak sugerują niektóre etykiety.
Ile dokładnie? Tu nie ma jednej magicznej liczby — i każdy, kto poda ją z pełnym przekonaniem, raczej zgaduje. Analizy i badania pokazują spory rozrzut: od około 20 do ponad 40 mg kofeiny na gram proszku, zależnie od odmiany, warunków uprawy i konkretnej partii. Przy typowej misce usucha, przygotowanej z 1,5–2 g matchy, wychodzi to gdzieś w granicach 40–90 mg kofeiny — czyli od wyraźnie mniej do mniej więcej tyle, ile w przeciętnej filiżance kawy. Koicha, przygotowywana z dużo większej ilości proszku na mniejszą ilość wody, naturalnie wychodzi mocniejsza także pod tym względem. Rozrzut bierze się stąd, że matcha to nie jeden, ustandaryzowany produkt, a przygotowanie różni się miską od miski — dlatego nie podajemy tu jednej liczby jako pewnika.
Gatunek — ceremonialny czy kulinarny — też nie jest tu dobrym drogowskazem. Różnica między nimi dotyczy przede wszystkim jakości, świeżości i przeznaczenia, nie konkretnej zawartości kofeiny — więcej o tym, co faktycznie odróżnia jeden gatunek od drugiego, piszemy w tekście „Ceremonialna czy kulinarna: jedna prosta różnica”. Jeśli zależy ci na kontroli nad ilością kofeiny, lepszym punktem odniesienia jest ilość proszku, którą faktycznie odważasz, niż napis na etykiecie.
Dla porównania, zwykła parzona zielona herbata zawiera zwykle wyraźnie mniej kofeiny niż matcha — bo z liścia do naparu przechodzi tylko część tego, co w nim jest, a resztę wyrzucasz razem z fusami. W matchy nie ma tego etapu: pijesz cały zmielony liść, więc pijesz też więcej z tego, co w nim faktycznie jest, nie tylko to, co zdążyło się rozpuścić w wodzie. To ta sama zasada, która odpowiada za gęstszy smak i teksturę matchy — piszemy o niej osobno w tekście o tym, dlaczego matcha smakuje inaczej niż zielona herbata.
Przy matchy bardzo często pojawia się opowieść o L-teaninie — aminokwasie, który ma rzekomo „wygładzać” działanie kofeiny i dawać spokojną energię bez nerwowości. To ładna historia, ale rzeczywistość jest bardziej złożona, niż sugerują sklepowe opisy. Jedno z badań, które sprawdzało wpływ teaniny na poziom stresu, znalazło coś przeciwnego do popularnej wersji: kofeina może częściowo osłabiać uspokajający efekt teaniny, a nie go wzmacniać — a to, czy efekt w ogóle wystąpi, zależy od proporcji między tymi związkami w konkretnej próbce, nie od samego faktu, że oba są obecne.
Matcha nie jest gwarancją skupienia bez skutków ubocznych.
Zawiera jednocześnie kofeinę i teaninę, ale to, jak to poczujesz, zależy od bardzo wielu czynników — ilości, twojej własnej wrażliwości, pory dnia, tego, czy masz pusty czy pełny żołądek — i nie obiecujemy tu jednego, konkretnego efektu. Jeśli wiesz, że źle znosisz kofeinę, warto zacząć od mniejszej ilości proszku i od usucha, a nie koicha — łatwiej wtedy kontrolować, ile faktycznie pijesz. Warto też pić matchę wcześniej w ciągu dnia, tak jak zrobiłbyś to z kawą, jeśli kofeina utrudnia ci później zasypianie. To nie jest porada medyczna, tylko zwykła obserwacja: matcha nie jest łagodniejsza tylko dlatego, że jest zielona i wygląda spokojnie.
Bezkofeinowa matcha istnieje, ale to rzadkość, a proces usuwania kofeiny zwykle zabiera przy okazji też część aromatu, koloru i głębi smaku, które w dobrej matchy najbardziej się liczą — więc to, co zostaje, rzadko przypomina matchę, po którą ktoś sięga świadomie. W praktyce, jeśli sięgasz po matchę, sięgasz też po kofeinę — to nie efekt uboczny, tylko część tego, czym ta herbata jest.
Nie piszemy o matchy jako o zdrowszym zamienniku kawy ani nie obiecujemy konkretnego rodzaju energii czy skupienia — to po prostu herbata, która zawiera sporo kofeiny, w ilości zależnej głównie od tego, ile proszku faktycznie użyjesz i jak mocną miskę przygotujesz. Warto to wiedzieć, zanim sięgniesz po drugą miskę tego samego dnia — nie z obawy, tylko z tego samego powodu, dla którego w ogóle warto wiedzieć, co się pije.
- kofeina
- l-teanina
- fakty
- podstawy


